poniedziałek, 2 czerwca 2014

Pierwsze śniadanie, drugie śniadanie..........



Weekend minął pracowicie i intensywnie. Dwa egzaminy, pierwsza w moim życiu prezentacja w Power Poincie (teraz to o glutenie ja wiem wszystko albo i więcej;), kulturalno-kulinarny rajd po mieście, urodziny……na twarz padłam wczoraj wieczorem, ale z satysfakcją – się nie leniłam przecież;)

W sobotę skoro świt o 13.00 (nie spałam aż tak długo – zajęcia miałam od 8.00) dotarłam na Targ Śniadaniowy do Parku Krakowskiego. Jako, że rano wypiłam tylko kawę i w biegu złapałam…coś tam – trafiłam w baaaaaardzo dobre miejsce.
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski
 Od razu dorwałam się do pieczywa (kupiłam na stoisku Piekarni Kurpiowskiej (Serafin Piekarnia Kurpiowska) bułeczki z marchewką – wybitne (aczkolwiek pozostawione do następnego dnia przypominały chleb krasnoludów” – chociaż również całkiem smakowity;) i bułkę z kapuścianym nadzieniem.
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, Piekarnia Kurpiowska
 Następnie dopchałam się kawałkiem tarty, kupiłam najlepszą maślankę pod słońcem (ostatni kefir, na który również miałam ochotę, został uprowadzony mi sprzed nosa), pokusiłam się o spróbowanie pierogów z makiem (po nie wrócę na pewno za tydzień – oraz po maślankę i polować na kefir). 
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, jogurt, kefir, maślanka

Posiedziałam przy stoliku, pijąc naturalny sok i delektując się atmosferą. Bardzo dobre miejsce do spożywania posiłków na wolnym powietrzu – samodzielnie, parami czy też w większych grupach – przy specjalne ustawionych stołach, na leżakach, kocach czy nawet bezpośrednio na trawie. W miarę możliwości postaram się zrobić z wizyt na Targu Śniadaniowym cotygodniową tradycję.
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski


Targ Śniadaniowy, Park Krakowski

Kiedy dołączyła do mnie głodna koleżanka postanowiłyśmy przenieść się w poszukiwaniu kolejnych źródeł pożywienia (mogłyśmy zostać w parku Krakowskim ale mój żołądek domagał się spaceru przed kolejną porcją jedzenia:) – miałyśmy w planach odwiedzenie Galerii Pauza, więc po drodze wstąpiłyśmy na „Drugie Śniadanie” do Cafe Bunkier 

Cafe Bunkier, Drugie śniadanie, rower
(aha – tydzień bez Cafe Bunkier – lub nawet dzień;) – tygodniem straconym;)) – tutaj z wielu możliwości wybrałam serowy smakołyk, 

Drugie śniadanie, Cafe Bunkier, serowy przysmak
porozczulałam się nad dobrociami, na które nie miałam już w sobie miejsca
Drugie Śniadanie, Cafe Bunkier

Drugie Śniadanie, Cafe Bunkier

Cafe Bunkier, Drugie śniadanie, pudding z tapioki

Cafe Bunkier, Drugie śniadanie


 i przysiadłam przy kawie, a potem………spróbowałam wegańskiego sernika z tofu i jagodami goji…..uffffff
Cafe Bunkier, Srnik wegański z tofu i jagodami goji

Szczęśliwie tego dnia miałam jeszcze duuuuuuużo kilometrów do przejścia i duuuuuużo do zrobienia więc pochłonięty zapas energii mógł mi dobrze posłużyć…. Tego dnia trafiłam jeszcze do Restauracji WieloPole…….ale o tym następnym razem :)
Wielopole 2, Restauracja Wegetariańska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz