piątek, 20 czerwca 2014

Virtuoso, Polski Pub, Del Papa - czyli: dlaczego lepiej głodnemu nie oglądać meczu.



Polski Pub, Rynek Główny 44 Kraków, piwo tyskie, pub sportowy

Nie można mi odmówić entuzjazmu gdy zabieram się za oglądanie transmisji z Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, natomiast jeżeli chodzi o wiedzę na temat piłki nożnej to już różnie bywa (raczej źle bywa niż dobrze), więc i moje komentarze w tym temacie są zazwyczaj ograniczone do „oooooooo” – żeby więc nie narażać T. na wysłuchiwanie przez wieczory z meczem w tle jedynie moich pytań w stylu : „a kibicujemy dziś tym w czerwonych koszulkach, czy tym w żółtych”, chodzimy mecze oglądać w miejsca publiczne, gdzie ewentualnie może się on powymieniać uwagami o meczach z kimś bardziej kumatym w tym temacie. Ale siedzenie cięgiem od 18.00 po noc późną o suchym pysku i na głodnego to dla mnie nie jest dobry pomysł – jeść gdzieś trzeba, a nauczona wcześniejszymi doświadczeniami nie ufam jedzeniu w miejscu gdzie jest wiele telewizorów. W tym tygodniu postanowiliśmy zastosować techniki mieszane w podejściu do  wyboru miejsca spożywania posiłków.
Pierwszego wieczora skorzystaliśmy z godzinnej przerwy między końcem pierwszego meczu a początkiem kolejnego i niewiele szukając wybiegliśmy z …(no właśnie – po prawdzie nie wiem jak nazywa się miejsce gdzie oglądaliśmy mecze w tym tygodniu. Na Rynku to było i istnieje możliwość, że nazywało się to Polski Pub, ale mogło też i nie – położone obok Restauracji Virtuozo (o tym będzie jeszcze później) i pognaliśmy do Del Papa (o tym miejscu było już wcześniej tutaj) i skorzystaliśmy z oferty dnia pod interesująco ( w temacie posiłku) brzmiącą nazwą: flower power.
Grllowany indyk, krewetki – wszystko to na czarnym ryżu* i podane z sosem lawendowym.
Del Papa, Flower Power, lawenda, indyk, krewetki, czarny ryż

Del Papa, Flower Power, lawenda, indyk, krewetki, czarny ryż

A na deser lody z płatkami róż i różaną konfiturą, podlane różanym likierem.
Del Papa, Flower Power, lody różane z płatkami róż, konfitura różana,

Del Papa polecać bardziej niż już polecałam to chyba nie można – kwiatowe akcenty w pożywieniu: warte uwagi!
Kolejnego wieczora postanowiliśmy nie ruszać od wcześniej zarezerwowanego w sportowym pubie stolika i postanowiliśmy zjeść na miejscu. Można złożyć zamówienie korzystając z menu Restauracji Virtuoso. Złożyliśmy więc zamówienie……Poczekaliśmy 45 minut na jego realizację (ok – nie czepiam się, lokal pełen, kelnerzy śmigali z zamówieniami z prędkością bolidów – kuchnia mogła mieć opóźnienie – i tak nigdzie się nie ruszaliśmy).
Co do jedzenia: zacznę od końca – od rachunku;) – tanio nie jest. I to bez dodatków, bo z dodatkami (typu ziemniak czy sałatka, czy nie daj boże i to i to) jest jeszcze bardziej nie tanio. 
Jeść jednak trzeba, wiec T. wybrał polędwicę wołową z sosem z zielonego pieprzu – nie narzekał, zeznał, że mięso jest przygotowane tak jak lubi – półwiście, smak ma delikatny i twarde nie jest a sos pasuje mu do tego mięsa wyjątkowo.
Restaurcja Virtuoso, Rynek Główny 44 Kraków, wołowina z sosem pieprzowym

Ja zdecydowałam się na filet z łososia zapiekany z pesto i migdałami – też nie narzekałam, chociaż łososia jadam w każdym miejscu w jakim mam tylko okazję i zdarzyło mi się jeść łososia bardziej mi smakującego (najbardziej to chyba w „Trzech krokach w szaleństwo”). Wszystko poprawne: pesto niezbyt słone (co się niestety często trafia), płatki migdałów odpowiednio podprażone. 
Restaurcja Virtuoso, Rynek Główny 44 Kraków, filet z łososia z pesto i migdałami

Jedyny zgrzyt, moim zdaniem, to zamówiony przez nas oboje jako dodatek bukiet warzyw z grilla. Hmmm – z grilla to może i one były – choć mam pewne wątpliwości – ale później zalane taką toną tłuszczu (mam nadzieję, że oliwy), że nie dało się tego odsączyć mimo usilnych zabiegów i serwetki do pomocy. Nie wiem czemu miało owo zatopienie w oliwie służyć, bo poprawie smaku na pewno nie.
Restaurcja Virtuoso, Rynek Główny 44 Kraków, warzywa z grilla, tłuste warzywa

Reasumując: źle nie było w obu przypadkach, ale jednego wieczora za szybko (lubię posiedzieć i podelektować się posiłkiem a nie wcinać z zegarkiem w ręku, żeby zdążyć z powrotem przed ekran z transmisją meczu), a drugiego przelicznik ceny na jakość i smak nie wyszedł z korzyścią dla nas.
Dobre za to było piwo:), ale czy piwo może być niedobre?;)
Polski Pub, Rynek Główny 44 Kraków, piwo tyskie, pub sportowy
Virtuoso Pizzeria&Restaurant, Rynek Główny 44, Kraków

*CZARNY RYŻ: jest jedną z odmian ryżu. Ma łagodny, orzechowy smak. Uprawiany jest najczęściej w Indonezji i Tajlandii.W Chinach początkowo przeznaczony był do spożycia wyłącznie na dworze cesarskim. Przeprowadzane w ostatnim czasie badanie pokazują,  że już jedna łyżka czarnego ryżu zawiera więcej antocyjanów (korzystnych dla zdrowia przeciwutleniaczy) niż taka sama ilość jagód. Ma także więcej witaminy E, a znacznie mniej cukrów. Czarny ryż bogaty jest również w liczne składniki mineralne - zwłaszcza żelazo (także miedź i cynk), a ilość błonnika jaką zawiera podobna jest do ilości błonnika w ryżu brązowym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz