Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naleśniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naleśniki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 czerwca 2014

Kolanko - czyli jak Potomek ustalił, że mamy rodzinny weekend z naleśnikami

O tym, że rodzinną tradycja w naszym domu jest przygotowywanie naleśników w każdy piątek już pisałam - ale jako, że naleśniki lubimy pasjami, czasami tradycyjny piątek się przeciąga i naleśniki spożywamy także na sobotnie śniadanie. Tym razem tak się jednak zdarzyło, że jedliśmy je także na niedzielny obiad,a to za sprawą zapominalskiej matki, która zapomniała, że z okazji święta w niedzielę nie nabędzie żadnych wiktuałów na niedzielny obiad:(.
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wracając z kina zahaczyliśmy o Kazimierz i wstąpiliśmy do Kolanka No6.


Lubię to miejsce i dosyć często zdarza mi się tam jeść (idealna zupa meksykańska!!!) a i Potomek w miejscu tym gustuje (nie trzeba dużo mówić: naleśniki).



W upalny dzień świetną okazała się lemoniada  (aczkolwiek owoców w niej jak kot napłakał i samej lemoniady też nie za wiele) i koktajl czekoladowo-bananowy (zastrzeżenia co do ilości jak w poprzednim przypadku).


Do jedzenia zamówiliśmy : Potomek - naleśnika z nutellą  i naleśnika z musem truskawkowym (genialna jest idea, że można sobie w ramach jednej porcji wybrać różne naleśniki i samemu dobrać dodatki oraz ich ilość)


 ja: naleśnika z porami w winie i naleśnika z dorszem i brokułami.


Generalnie nie narzekam na smak podanego dania. Dobre to wszystko było (z czego naleśnik z porem jest od zawsze moim faworytem, czasami detronizuje go jedynie naleśnik z wątróbką i jajkiem, a w chwilach wyjątkowej słabości naleśnik z kaszanką) ale jednak w weekendowe ciepłe dni wybierać się tam raczej już nie będziemy. Ogromne dużo ludzi i personel nie wyrabiał, trzeba było czekać dłużej niż zazwyczaj i dania nie były w tak odpowiedniej temperaturze jaką lubię (zazwyczaj nie mam pretensji co do podawanych mi w kolanku dań - ale też rzadko jadam na Kazimierzu w weekendy - preferuje dni odrobinę mniej obłożone turystami - jeżeli w przypadku Kazimierza w ogóle można o takich mówić).

Kolanko niemniej polecam. Dobre proporcje ceny do jakości i odpowiednia ilość jedzenia, żeby się najeść (choć nie przejeść)

Kolanko No 6, Józefa 17, Kraków

sobota, 7 czerwca 2014

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski - podejście drugie (tym razem poranne)



Sobotni ranek – tym razem udało mi się dotrzeć na Targ Śniadaniowy skoro świt prawie, bo już o 10.00;-) Szkoły nie ma, więc Potomek przegłodzony odpowiednio, po śniadaniu zaostrzającym tylko apetyt, gnał do źródła pokarmu jak…..no szybko gnał.

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, Kraków
Napatrzyłam się w zeszłym tygodniu i dzisiaj już wiedziałam czego chcemy: kawa, lody, maślanka, kefir, jogurt, i fasolki (nie zdążyłam w czwartek na Placu na Stawach zaopatrzyć się na stoisku oliwki etc.), Potomek zapragnął natomiast naleśników (ten to zawsze wynajdzie miejsce z najdłuższą kolejką), soku (rewelacja!: „Dar sadu” – ja pokochałam jabłko z burakiem i jabłko z selerem, syn mój – jabłko z rabarbarem: nie lubi on nowych smaków, ale rabarbar nie wzbudził sprzeciwu więc – huraaa!!). 
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, Dar Sadu, sok jabłko-rabarbar

Po pierogi będę przychodziła najpewniej każdego tygodnia. Dzisiaj wybrałam pierogi z kaszą jaglaną (poezja) i wiosenne (opcja ciasta z mąki żytniej razowej) z ziemniakami, serem białym i koprem – duuuuuużą ilością kopru. 
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, pierogi z kaszą jaglan

Polubiłam Targ Śniadaniowy bardzo – przyjemna przestrzeń Parku Krakowskiego, dobra kawa (I love cafe – na co dzień w okolicach kina Kijów i hotelu Cracovia – sprawdzę - moje to okolice a nigdy nie udało mi się trafić),

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, ilovecafepl

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, ilovecafepl
naleśniki z bananami i nutellą (samo patrzenie na ich przygotowywanie sprawia przyjemność, nie mówiąc o spożywaniu; oferowana jest też wersja wzbogacona syropami smakowymi i wersja z serem i szynką), 
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, naleśniki z bananem i nutellą

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, naleśniki z bananem i nutellą

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski,naleśniki z bananem i nutellą

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, kocham naleśniki, naleśniki

wszelakiej dobroci pokarmy (sery, pieczywo, owoce itp.)  - tylko przychodzić i wybierać. Potem można wszystko zjeść siedząc przy dużych stołach, mniejszych stolikach, na leżakach, ławkach czy na trawie – co kto lubi:).
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, oscypek z grilla, sery

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, sery

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, sery

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, naeśniki, posiłek

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, sery

Zachwycił mnie pomysł postawienia namiotu nad piaskownicą, która normalnie stoi w najmniej cienistej części tego zakątka parku, a za sprawą zadaszenia chroni dzieci przed udarem słonecznym w czasie zabawy – rodzice mogą więc spokojnie spożyć posiłek. Maluchy mogą też pobawić się w mini-tipi, domku i pobujać – przemyślana sprawa.  

Przestrzeń przyjazna jest także dla psów – nie trzeba pupila zostawiać w domu lub przywiązywać przed sklepem – można spokojnie zabrać go na śniadanie i zakupy. 
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, pies, przyjazne zwierzętom

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, pies, przyjazne zwierzętom

Wydaje mi się także, że w tym tygodniu przybyło nowych stoisk – np. słynne w  Krakowie lody Katané (do punktu na Sławkowskiej stoją długaśne kolejki, tymczasem w parku można spokojnie i bez tłoku wybierać co się chce) 
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski, lodziarnia katane, lody

i stoisko z tartami proponowanymi przez Brasserie Sztuka.
W zeszłym tygodniu sama zostałam fanem Targu Śniadaniowego, w tym tygodniu zaraziłam Potomka – już rozglądamy się, kogo zabrać za tydzień;)
Targ Śniadaniowy, Park Krakowski,

Targ Śniadaniowy, Park Krakowski,

piątek, 6 czerwca 2014

Naleśniki - dlaczego warto zachowywać piątkowe tradycje rodzinne.



Mimo że marudzę jak to bardzo nie lubię gotować i jak to gotowanie mi nie wychodzi – jest jedno danie, które mogę określić jako swoje popisowe. Mogę je przygotować po ciemku, z zawiązanymi oczami, zaspana, zmęczona, jedną ręką i przy braku czegokolwiek w szafkach. Są to naleśniki.
Pieczenie naleśników doskonaliłam od dzieciństwa, poprzez początki samodzielności w kuchni - w okolicach liceum , studia i spartańskie warunki studenckich kuchni, do chwili obecnej - kiedy to naleśniki stały się moim i Potomka piątkowym rytuałem.
Naleśniki, rumiane naleśniki, pieczemy naleśniki

Gdyby jednak ktoś zapytał mnie o przepis, wyglądałby on niestety mniej więcej tak:
Dwie wersje:  kiedy chcę przygotować naleśniki zdrowe biorę mąkę jaglaną i mąkę gryczaną w zupełnie przypadkowych proporcjach i tak samo przypadkowej, wspólnej ilości wypadkowej. Kiedy natomiast chcę, żeby Potomek naleśniki jednak zjadł,  to biorę mąkę pszenną, oszukuję siebie, że zdrowiej będzie jak dodam trochę pszennej mąki razowej i mąki orkiszowej/jaglanej/gryczanej (taaaa – jak mnie poniesie to wszystkich na raz) i tyle. 

Naleśniki, co potrzeba do zrobienia naleśników
Reszta jest niezmienna – chociaż proporcje dobieram na oko, żeby doprowadzić do konsystencji, która zapewnia iż efekt końcowy się nie rozwali, nie będzie twardy jak deska i tym podobne fanaberie.
Dodaję zawsze 3 jajka – niezależnie od tego ile ostatecznie tej mąki do garnka trafi, zawsze olej rzepakowy i zawsze wodę. Czasami dodaję mleko, czasami kefir bądź maślankę (jogurt nigdy – jakoś na jogurcie nie wychodzą mi naleśniki zbyt pięknie – nie szukałam nigdy dlaczego tak może być – ktoś wie? Chętnie się dowiem) – eksperymentowałam z mlekami roślinnymi ale przywierały naleśniki do patelni wszelakiego rodzaju, więc jak nie mam pod ręką żadnego nabiału to sama woda jest lepsza – najlepsza gazowana – naleśniki są dodatkowo spulchnione. Co do spulchniaczy – czasem jest to soda oczyszczona, czasem proszek do pieczenia ostatnio często proszek do pieczenie bezglutenowy – nawet jak mąka jest pszenna – oszukuję swój mózg wmawiając mu ze to zdrowe danie z takim proszkiem ;) 
Naleśniki,

Czasami piekę naleśniki na oleju kokosowym – mają wtedy kapitalny posmak. Olej kokosowy, moim zdaniem, nadaje się lepiej do naleśników, które podawane będą na słodko.
A potem podaję to wszystko z….nutellą;) Ale bardzo rzadko – Potomek nauczył się, że jeden naleśnik może być z czymś słodkim, jeden z dżemem (nie wie  biedak, że bezcukrowym – szzzzzzy) a jeden – w zależności od humoru syna mego: pusty albo z serkiem) – ot i cudo. 
Naleśniki, truskawki, mąka jaglana, mąka pszena, olej kokosowy
Dzisiaj naleśniki wersja z tych, co to smakują Potomkowi: mąka pszenna+jaglana (le w ilości dla smaku syna niewyczuwalnej) i truskawki - duuuuuużo truskawek (w środku  w plasterki, na zewnątrz nie). Pieczone na oleju kokosowym.
 Cuda panie dzieju: niegotujący gotują,  baaaa pieką nawet! Z rzadka jednak, bo zbytnia pewność co do naleśnikarskiego kunsztu gubi;) Wychodzą np. koszmarki typu naleśnik czekoladowy jakości zelówki, lub żytnio-mączny naleśnik smakujący jak śruta:) Pieczenie z rzadka chroni przed ciągotami do eksperymentowania i przynosi satysfakcję, że jednak coś tam, kiedyś i tym podobne;)