Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lipca 2014

Trattoria Pergamin - czyli gdzie pójść gdy upał.

Niedziela, upał, głodny Potomek a w aplikacji pogodowej możliwość burzy - wpadliśmy na pomysł przejść przez możliwie najbardziej cieniste okolice Błoń i zjeść obiad w Trattori Pergamin.
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik,

Dawno tam nie jadłam, podobno coś się zmieniło (właściciel? szef kuchni?) - warto sprawdzić, jak to wpłynęło na jakość posiłków - nigdy co prawda na nie nie narzekałam zbytnio, ale entuzjazmem także nie pałałam.
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik,

Poprosiliśmy o usadzenie nas jak najbliżej piaskowego podwórka w celu rozrywki dla Potomka pod czujnym okiem matki. Bardzo to pożyteczne, gdy restauracja posiada "wybieg" dla nieletnich - nie nudzą się w środku gdy czas oczekiwania na posiłek się przedłuża (lub gdy w ogóle trzeb czekać - cierpliwość nie jest mocną stroną Potomka) i mogą nawiązywać relacje międzyludzkie, a rodzic (ja:) może się relaksować.
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik,

Potomek tym razem znudził się szybko i postanowił dotrzymywać mi towarzystwa (podejrzewam udział w tym telewizora w sali jadalnej - rozczarował się jednak nieco ponieważ w telewizji serwowano rozgrywki w piłce plażowej:)
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik, Aperol Spritz

Napoje: Zakochana jestem w zimnym Aperol Spritz-u więc sobie zaserwowałam (pyyyyszny) a i lemoniada niczego sobie (jedyne co może zdać się odrobinę szokujące to cena za dzbanek lemoniady - 39 zł, złagodzenie jednak szoku zamówieniem tejże samej lemoniady w mniejszej ilości jest odrobinę pomocne).
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik, lemoniada owocowa

Potomek klienta trudnego i wybrednego nie stanowi - pizza zazwyczaj go zadowala, a ostatnio jeżeli jest  z salami i jest ostra to pełnia szczęścia jest szybko osiągnięta. Pizza z  salami serwowana w Pergaminie jest ostra więc Potomek pretensji nie zgłaszał. Spróbowałam - smakowało, mimo że wyglądało tłusto a ser ciągnął się niemożebnie.
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik, pizz pepperoni ostra

Ja zamówiłam tagliatelle ze świeżym łososiem i szpinakiem. Hmmmm - powiem tak: podobało mi się to, że makaron nie tonął w sosie, ale danie byłoby smaczniejsze, gdyby makaron po ugotowaniu był porządniej odcedzony. Po nałożeniu na talerz woda, która pozostała w makaronie rozrzedziła sos i danie smakowało odrobinę mdło (powiedziałabym: wodniście). Wszystko było w miarę smaczne - ale mogło być smaczniejsze - zapewne byłoby odrobinę bardziej słone (niedosolenie to coś z czym spotykam się rzadko, gdyż sama soli nie używam, więc normalnie doprawione jedzenie bywa dla mnie przeważnie zbyt słone - w tym przypadku - o dziwo!- było odwrotnie). Łosoś pokrojony był w drobne ostki i ginął w makaronie. Jak jednak napisałam - danie nie było nie dobre - po prostu oceniam, że ma większy potencjał:)
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik, tagliatelle ze świeżym łsosiem i szpinakiem

Przy deserach nie poszaleliśmy - Potomek po prostu zamówił lody:  gałkach....do wafelka:), a ja zamówiłam nugat lodowy z sosem karmelowym....mmmmm...delicje. Szok cukrowy gwarantowany, ale czy nie o to czasem chodzi:))
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik, Nugat lodowy z sosem karmelowym

W Trattori Pergamin czas spędziliśmy miło, do czego wydatnie przyczyniła się sprawna i uczynna obsługa oraz miłe wnętrze. Wrażenie po posiłku pozostało jednak identyczne jak przy poprzednich wizytach: poprawnie jednak bez fajerwerków. Myślę jednak, że chociażby ze względu na lokalizację odwiedzimy to miejsce jeszcze nie raz.
Trattoria Pergamin, Błonia-Cichy Kącik
Trattoria Pergamin, Chodowieckiego 1 (Błonia-Cichy Kącik), Kraków

czwartek, 19 czerwca 2014

Fabryka Pizzy (na Kazimierzu) - dlaczego nocą, lepiej niż do własnej lodówki, lepiej dotrzeć gdzie indziej.




Fabryka Pizzy, ul. Józefa, Kraków Kazimierz, pizza
Późne kolacje, po dniu pełnym wrażeń i zajęć, kiedy głód przykleja żołądek do kręgosłupa, nie pozwalają na długie zastanawianie się nad wyborem miejsca na owe kolacje. Maszerując więc ulicą Józefa daliśmy się skusić z T. pierwszym otwartym drzwiom – drzwiom Fabryki Pizzy.
Dosyć często zdarza mi się zamawiać tam pizzę przez telefon (najczęściej z lokalu przy ul. Stańczyka – to zdaje się rejon dostawy dedykowany mojemu miejscu zamieszkania) – tzn. nie pizzę – co do tej jestem wierna pizzerii Pizza Garden przy ul. Konopnickiej – ale już bombery o rozmaitych smakach i gnocchi ze szpinakiem – i owszem – smak sobie chwalę i nie narzekam. W lokalach tej sieci jadam jednak niezwykle rzadko – kiedyś natknęłam się tam na tiramisu niezwykłej dobroci – podawane w pucharku – ale nigdy później smak ten przy zamawianiu tego samego deseru się nie powtórzył, więc i zaprzestałam częstych powrotów – tym razem jednak głód i niechęć do dalekich spacerów zadecydował. Zasadniczo nie żałujemy. Po małym zamieszaniu przy składaniu zamówienia (poszło o 2 kieliszki wina z pozycji pierwszej menu, czy też 1 kieliszek z pozycji 2 – nie pamiętam dokładnie – ostatecznie dostaliśmy to, co zamawialiśmy)  - reszta pobytu upłynęła spokojnie, miło i smakowicie :)
Jak już wspominałam, kolacja była późna wiec nie chcieliśmy się przeładowywać jedzeniem – zrezygnowaliśmy z przystawki i od razu zdecydowaliśmy się na danie główne.
T. : tagiatelle z sosem pomidorowym (z karty),

Fabryka Pizzy, pasta, spaghetti
ja:spaghetti razowe ze szparagami, cukinią, oliwą i kurczakiem (z oferty „dania dnia” prezentowanego na czarnej tablicy) – odpowiednio al dente, odpowiednio przyprawione, nie za tłuste, nie za wodniste – smak może nie powalający na kolana ale w zupełności satysfakcjonujący.
spaghetti razowe, Fabryka Pizzy, cukinia

Do tego wino domu (jakoś tak wychodzi, że nie będąc znawcami wina ani specjalnymi smakoszami – zazwyczaj zdajemy się na wybór restauracji i zamawiamy karafkę wina stołowego – zazwyczaj jesteśmy usatysfakcjonowani, czasami mile zaskoczeni – tym razem po prostu nie rozczarowani:)
spaghetti razowe, Fabryka Pizzy, cukinia, wino czerwone, wino stołowe

Polecać gorąco Fabryki Pizzy może nie będę ale odradzać również nie. W kategorii: pizza na telefon – jeden z moich faworytów, jako wybór lokalu – znalazłoby się kilka lepszych. Jeżeli jednak ktoś zabłądzi na Kazimierz i  lubi pizzę – dlaczego nie :)
Fabryka Pizzy, Józefa, Kraków, Kazimierz

Fabryka Pizzy, Józefa 34, Kraków, Kazimierz

Fabryka Pizzy, Józefa 34, Kraków

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Dosyć Francji - wyruszamy do Włoch (Del Papa)



Po tygodniu z kuchnią francuską postanowiliśmy z T. zmienić kulinarne rejony i wybrać się do restauracji włoskiej. Kiedy mamy ochotę na kuchnię włoską naszym pierwszym wyborem jest zazwyczaj Del Papa. Bardzo przyjemna restauracja, z miłą, uprzejma i w lot reagującą obsługą i odpowiednio chłodną latem i ciepłą zimą drugą salą (nie potrafię wytłumaczyć dlaczego zupełnie nie odpowiada mi sala frontowa  - niby niczego jej nie brakuje i ma okno z całkiem ładnym widokiem na ulicę, jednak…..po prostu druga sala odpowiada mi bardziej – jest też zadaszony ogródek, jednak – może już o tym pisałam – nie lubię jeść na zewnątrz, więc zalet ogródków opisywać i wychwalać raczej nie będę). 
Del Papa, Kraków Tomasza 6

Del Papa, Kraków Tomasza 6

Tym, co  miłością wierną i niezmienną kocham w Del Papa jest Veneziano SPRITZ (Aperol, wino musujące, woda gazowana) – mogłabym go pić zasadniczo do całego posiłku, jednak staram się sobie nie folgować zanadto i służy on zazwyczaj jako aperitif jedynie.

Del Papa, Aperol, Spritz, Białe wino, aperitif

 

Przystawka – również ostatnio niezmienna: Carpaccio z łososia i tuńczyka, z marynowanymi borowikami (tutaj na zdjęciu nieco już napoczęta porcja – nie umiałam się powstrzymać i zabrałam się za jedzenie przed sfotografowaniem;) – przeeeepyszne danie – porcja na tyle duża, że spokojnie można poprosić o rozłożenie na talerzyki dla dwóch osób. Smak delikatny, świeże ryby, oliwa, grzybki i pyszne pieczywo w komplecie.

Del Papa, carpaccio z tuńczyka i łososia z borowikami

Del Papa, carpaccio z tuńczyka i łososia z borowikami

 

Danie główne: jako, że śmieję się już z T. kiedy wybiera danie w restauracji włoskiej (zawsze, ale to zawsze do tej pory wybierał spaghetti aglio olio) postanowił zostać buntownikiem i wybrał…..pizzę;) (tutaj także nie szaleje chłopak – wybiera margheritę albo capricciosę – tym razem tę drugą). Zapytany o opinię na temat dania i o wyrażenie jej więcej niż jednym słowem, powiedział, że wszystko było jak należy, ciasto odpowiednio wypieczone i nie za grube a dodatków w sam raz – ani ich nie brakowało ani nic w serze nie tonęło. Spróbowałam – jak dla mnie szynka była zbyt słona – ale może taka być  powinna – nie wiem, z rzadka szynkę jadam. 

Del Papa, Pizza cariccioza

 

Mój wybór: tagliatelle verdi i sos również verdi (brokuły, groszek, cukinia, chilli, czerwony pieprz, grana padano)  - pyszności: kremowy sos, makaron doskonale ugotowany całość o odpowiednim dla mnie poziomie słoności. 

Del Papa, spaghetti verdi, spaghetti

 

T. jest entuzjastą deserów – wybrał Panna Cottę z sosem malinowym (nieeeeee, wcale nie jak zwykle – zdarza mu się przecież zamawiać również Creme Brulee;). 

Panna Cotta, Del Papa, sos malinowy

 

Mnie wystarczyła tym razem kawa – średnio ortodoksyjnie – mocne maleńkie espresso ale z czapą spienionego mleka. Doceniam dobrą kawę po dobrym posiłku – ta kawa  (i posiłek) zasługują na „5”.

Del Papa, kawa espresso, z mlekiem

 

Reasumując – wszystko bardzo dobre i bez niespodzianek. Polecam Del Papa wszystkim lubiącym dobrą włoską kuchnię – miejsce odpowiednie na randkę, spotkanie rodzinne, w większej grupie znajomych, ale także biznesową kolację.

Restauracja Del Papa, ul. Św. Tomasza 6, Kraków