sobota, 2 sierpnia 2014

Restaurant Olivo Stuttgart - kolacja "pod gwiazdami"



Stuttgart – Restaurant Olivo – jedna gwiazdka Michelin i najmłodszy szef kuchni z ową gwiazdką.

Brzmi nieźle – smakować też smakuje nieźle, chociaż całe to doświadczenie jedzenia w restauracji „pod gwiazdkami” nauczyło mnie tego, że moje podniebienie niekoniecznie stworzone jest dla gwieździstych (gwiazdkowych?;) posiłków :). No jakoś nie nawykłam do proponowania mi jako aperitif szampana, to stawiania przede mną „poczekajek” tak ślicznych, że żal je zjadać, a potem otrzymywania dan wielkości owych Poczekajek, trudnych do znalezienia wśród kwiecia, pięknych jak marzenie a po zjedzeniu zostawiających niedosyt i lekkie rozczarowanie…..nie dlatego, że nie dobre – bardzo dobre! Wyśmienite wręcz, ale łechczące ledwie kubki smakowe – rozbudzony apetyt zaś trzeba było zapychać tym co stawiano pomiędzy posiłkami bo na kolejne dania trzeba było czekać….i czekać i czekać. Ja wiem, że na takie piękności trzeba czekać i że wspaniałym posiłkiem się delektować trzeba a nie zażerać, ale wychodzi na to, że  - w moim przypadku – nie ma potrzeby „sypać pereł przed wieprze”:) No bo po co płacić jak za zboże za posiłek, który zostanie przegryziony frytkami z Rybnego Targu;)
Do wyboru są dwa menu, wśród których można dowolnie miksować dania, ale wybrać należy pełne 4, 5 lub 6-daniowe menu. My wybraliśmy opcję bez serów.

 Przedposiłek nr. 1 - mus krabowy z maliną na....a nie zrozumiałam na czym ale smakowało jak opłatek przekładany marmoladą z daktyli i fig. Przepyszne, słodko-kwaśne - idealne. 
To zasadniczo był przed-przedposiłek;): krem z kukurydzy z prażonym w karmelu pop cornem - tego mogłabym zjeść stanowczo więcej
i kolejna poczekajka: oliwki to są, ale jakoś tak spreparowane, że po nakłuciu powietrze z nich ucieka jak z purchawki i wypływa coś jak płyn ze stuletniego jaja  - jakoś i tak podobnie wygląda - szczęśliwie nie smakuje tak (tzn. nie smakuje tak jak opisują, że smakuje - nie jadłam osobiście i jeść nie zamierzam) - ale jest wyborne: słonawe delikatnie i delikatnie kwaśnawe.
Pianka - hmmm, nie pamiętam z czego i smaku też nie pamiętam - znaczy wybitnym nie był lub bardzo charakterystyczniej po prostu nie był, ale dobry był na pewno;)
a to terrina z galaretką, majonezem (ojjj ale na pewno nie jakimś tam zwykłym majonezem - no bo jak to by tak zwykły majonez miał być;) i super pyszną posypką.
a to jeszcze nie koniec tego, co serwują jeszcze zanim dostaniesz to, co zamawiałeś - drogi kliencie Restauracji Olivo (zasadniczo dobrze, że toto małe wszystko).
Gazpacho z krewetkami - aaale jakie gazpacho - najpyszniejsze jakie jadłam!


Masełko, oliwa, twarożek i pieczywa w wyborze rozmaitym (z pomidorami suszonymi, ze szpinakiem, z białej mąki ciemnej mąki - co kto lubi) - i tylko przypomnę raz jeszcze - to to, co podawane jest zanim doczekamy się na zamawiane przystawki:)
Przystawka: smażona grasica z kalafiorem, jajem przepiórczym i sosem holenderskim.
i wołowina z mięsa krów rasy simentalskiej (hmmm) z foie gras, marynowanymi warzywami, dzikimi ziołami i parmezanem (to to takie podprażone koło marchewki).
Dania główne:
1.

Okoń morski z zielonym groszkiem (groszek przyrządzony był "na chrupko" - kojarzyło mi się z ziarnkami soi jakie kupuję czasem, takimi podprażonymi i z solą - a wygląda jak świeży: ciekawa niespodzianka), kuskus z vaudovan* i bresaolą*
2.




Królik (noga na pewno i ...jakaś cześć z tyłu - nie do końca pewna jestem jaka to część), marchewka, pietruszka, sezam i lardo*
oraz homar z melonem, estragonem i musztardą

Przerywnik przed deserem - jako poczęstunek od szefa kuchni (poczekajko/przerywajka;): truskawkowe wariacje - mus truskawkowy, bezo/pianka, suszone truskawki i liofilizowane truskawki. Dla takiego miłośnika truskawek jak ja - niebo w gębie!

Desery:
Czekoladowy mus na maślance, z wiśniami
Wariacja na temat mango i kokosa z jogurtem z mleka koziego i słonym karmelem - i tu już byłam odpowiednio spreparowana pitym w międzyczasie winem i nie krępowali mnie kelnerzy w białych rękawiczkach po 3 do każdego stolika, a poza tym kocham kokos - posiłek zaczął mnie cieszyć niezwykle (szkoda, że ot już prawie koniec był;)

Ale własnie....prawie koniec, ale nie koniec zupełny, bo na "rozchodniaczka" zaserwowano:


w dwóch rzutach - tace pełne wyrabianych na miejscu pralinek. Można sobie wybrać do wyboru, do koloru dowolną ilość prezentowanych dobroci. Jako talerze służą tace wysypane miazgą kakaową - bardzo fajny pomysł, jak komuś mało czekolady, może zagryźć gorzkimi łupinkami:)



Jak widać - piękne to wszystko i nad wyraz smakowite, jednak z różnych powodów ( i to nie tylko finansowych;) nie będzie to doświadczenie jakie chciałabym zbyt szybko powtórzyć.



A tymczasem na Rybnym Targu...;)

*Vadouvan - jest indyjską mieszanką przypraw z francuskimi korzeniami dla prawdziwych smakoszy. Francuscy koloniści obecni w Pondicherry zwanej też La Côte d'Azur de l'Est skutecznie połączyli wykwintność francuskiej kuchni z niesamowitym smakiem orientu. Vadouvan używany jest do przygotowania dań z ryżu, makaronu oraz wszelkich mięsnych marynat. ( za www.kurtscheller.pl)

*Bresaola - jest typową sezonowaną wędliną z okolic Valtellina. Wytwarzana jest ze "szlachetnych" mięśni wołowych (Punta d'Anca). Jej solenie jest wykonywane na sucho przez około 15 dni, czyli każdy kawałek zostaje włożony do jelita i zostawiony do wyschnięcia i sezonowania w optymalnych warunkach temperatury i wilgoci. W procesie sezonowania jest nacierana ziołami, kminkiem i kolendrą. Zamaczana w winie kruszeje, staje się miękka, dojrzewa. Bresaola ma delikatnie aromatyczny, lekko słony smak i jednorodny kolor. Dzięki wysokim wartościom odżywczym Bresaola jest bardzo lekkostrawna. Szczególnie polecana jest w nowoczesnych dietach. Nie zawiera organizmów modyfikowanych genetycznie ani alergenów. Najczęściej podawana jest w formie Carpaccio, pokrojona na bardzo cienkie plasterki, skropiona cytryną z dodatkiem oliwy z oliwek, rukoli, płatkami Parmigiano Reggiano D.O.P. i świeżo zmielonym pieprzem.(za:www.pascalbrodnicki.pl)

*Lardo - Niedojrzała, niedoprawiona, guzełkowata słonina. Kawałki najlepszej jakości, śnieżnobiałej słoniny z pleców świni układa się warstwami w wysypanej odpowiednią mieszanką przypraw kamiennej (marmurowej) kadzi  (sarkofagu), wierzchnią warstwę również naciera się przyprawami i przykrywa kamienną pokrywą. Tak przygotowane lardo powinno dojrzewać w chłodni, lub jeszcze lepiej w zimnej jaskini sześć miesięcy. Skład mieszanki przypraw jest oczywiście tajemnicą każdego z producentów, ale nie może w niej zabraknąć rozmarynu i korzennych przypraw.
(za: kulinarny. wordpress.com)

* - wyjaśniam to, czego sama musiałam poszukać, bo nie wiedziałam kompletnie co to jest. Może ktoś jest równie nieuświadomiony jak ja i się przyda:)










poniedziałek, 21 lipca 2014

Gdzie na śniadanie?



W normalny dzień moje śniadanie to …kawa. Od kiedy dentysta odradził mi picie kawy czarnej (przebarwienia) to zestawy podstawowego dołączyło mleko. Zazwyczaj tylko na tyle starcza mi czasu przed pracą i chociaż i wykształcenie kierunkowe  i zdrowy rozsądek podpowiadają m, że to nie jest prawidłowo zbilansowany posiłek, rzadko udaje mi się coś z tym zrobić. W weekendy najczęściej do kawy dołącza owsianka – gotowana na wodzie, z ziarnami słonecznika i dyni, płatkami suszonego kokosa, sezamem, bananem i kefirem lub maślanką i cynamonem. Lubię te moje śniadania – wersja minimum, aaaale…kiedy czas mnie nie ogranicza, mogę się lenić do woli, nie muszę iść do pracy, przygotowywać porannego posiłku Potomkowi ani robić niczego porannie obowiązkowego: wtedy lubię zjeść śniadanie na zewnątrz. Temat śniadań pojawił się już wcześniej kilkakrotne (tutu, tu i tu) – tym razem tylko mały miks tego, czego w śniadaniach poza domem szukam, a co udało mi się zjeść podczas krótkich wakacji. Najsmakowitsze zestawy śniadaniowe, jakie udało mi się znaleźć w Stuttgarcie. 
śniadanie, śniadanie na tacy, zestawy śniadaniowe

śniadanie, śniadanie na tacy, zestawy śniadaniowe

śniadanie, śniadanie na tacy, zestawy śniadaniowe

śniadanie, śniadanie na tacy, zestawy śniadaniowe

śniadanie, śniadanie na tacy, zestawy śniadaniowe
śniadanie, śniadanie na tacy, zestawy śniadaniowe

śniadanie, śniadanie na tacy, zestawy śniadaniowe

Jeżeli ktoś by się wybierał do tego cudownego miasta, najbardziej na świecie polecam zestaw śniadaniowy „Dla dwojga” (którym swobodnie najadła by się i czwórka) serwowany w kawiarni Alte Kanzlei (Planie Str)
śniadanie,  zestawy śniadaniowe, Alte Kanzlei, Stuttgart

A tutaj dzisiejsze śniadanie w Dynia Resto Bar – zestaw Marynarski – całkiem dobre pasty: jajeczna i rybna oraz rewelacyjny twaróg ze szczypiorkiem, bardzo dobre pieczywo, ale jedna z najgorszych kaw jakie piłam ostatnio „na mieście” 
śniadanie,  zestawy śniadaniowe, Dynia Resto Bar,
Moje typy na śniadanie:
Zdrowe Love, Kraszewskiego 8/1, Kraków
Karmni, Senatorska 13, Kraków
Bunkier Cafe, Pl. Szczepański 3a (Planty), Kraków,
Charlotte, Pl. Szczepański, Kraków,
Bonerowski Palace, ul. Św. Jana 1, Kraków
Dynia Resto Bar, Krupnicza 20, Kraków
i in. ;)

Ktoś poleci coś ciekawego śniadaniowego?