Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Focha 42. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Focha 42. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 lipca 2014

Focha 42 od środka - niby to samo a jednak inaczej.



Było już o Focha 42 od strony ogródka – teraz pora na Focha 42 od wewnątrz. Wnętrze jest bardzo: przestrzenne, ciekawie zaaranżowane, przyjazne i ciepłe. Uwielbiam tamtejsze lampy zrobione z metalowych garnków i pokój zabaw dla dzieci (bardzo wygodny, jeżeli przyjdziemy zjeść posiłek z pociechami). 
Foscha 42, Błonia Kraków, restauracja włoska

Foscha 42, Błonia Kraków, restauracja włoska

Jako, że jest to restauracja popularna klientów jest zazwyczaj wielu i jest stosunkowo głośno – jednak nie na tyle głośno, żeby mi to przeszkadzało. Delikatnie przeszkadzający jest za to chaos panujący przy przyjmowaniu zamówienia: kto inny pyta o to, czego się napijemy, kto inny zbiera zamówienia zasadnicze, jeszcze ktoś inny dania podaje a w między czasie przewija się jeszcze kilka osób z obsługi. Skutnikiem tego do rachunku doliczono nam napoje, których nie było w naszym zamówieniu i których nie piliśmy, ale nie było komu tego zweryfikować czy potwierdzić – mały zgrzyt i nieporozumienie wyjaśnione – jednak dałoby się tego pewnie uniknąć.
Najważniejsze, że jedzenie jest dobre:)
Zamówiona przystawka: Carpaccio di manza – plastry polędwicy wołowej z parmezanem, rukola i kaparami – tak wyśmienite, że zniknęło przed sfotografowaniem :)
Dania główne
T: Trota al Forno – pieczony pstrąg w pesto z rucoli na fasolce szparagowej i młodymi ziemniakami. Wyglądał smakowicie i tak też smakował, mimo że biedy T. męczył się wyciągając z ryby ości (ha! Mówiłam: wybierz filet;) 
Foscha 42, pstrąg, młode ziemniaki, fasolka szpragowa

Ja; Canelloni con ricotta e spinaci – mocno serowe z wierzchu i ze słonawym sosem pomidorowym – nie mogę powiedzieć, że danie smakowało źle, ale mogło smakować lepiej (mniej słono np.)
Foscha 42, canelloni z serkiem ricotta i szpinakiem

Desery: Panna Cotta (czy T. nigdy nie znudzi się wybieraniem tego deseru wszędzie, gdzie tylko go serwują?) z musem malinowym – smakowita, ale jak może Panna Cotta może zaskoczyć smakiem?
Foscha 42 panna cotta

Natomiast torcik czekoladowy z kremem bananowym – bardzo ciekawy deser – zwłaszcza orzechowy spód. Wyjątkowo dobry.
Foscha 42, torcik czekoladowy z kremem bananowym

Mając więc możliwość porównania wrażeń ze spożywania posiłku zarówno na zewnątrz restauracji jak i wewnątrz stanowczo będę optować za wnętrzem, jednak jestem chyba nie dosyć obiektywnym sędzią, ponieważ spożywanie posiłków na wolnym powietrzu nigdy nie był moim hobby. 
Foscha 42, Błonia Kraków, restauracja włoska
Focha42, al. Focha 42, Kraków

sobota, 24 maja 2014

Upał w mieście więc my do Focha 42



Wczorajszy upał był doskonałą wymówką, dla wytłuczenia sobie, dlaczego znowu nic nie ugotowałam (jako, że lato się zbliża może okazać się moją najczęściej wybieraną wymówką, zaraz po: „nie zdążyłam zrobić zakupów, bo byłam zbyt zajęta pracą/nauką” i „z tego co jest w lodówce nie da się przygotować nic zdrowego dla dziecka”;), a że powinniśmy jednak coś z Potomkiem jeść, więc po przeczekaniu najwyższych temperatur w zaciemnionym salonie i z „Uniwersytecie Potwornym” na DVD, wypełzliśmy na poszukiwanie źródła pożywienia. Po najmniejszej linii oporu (czyli wzdłuż Błoń) dotarliśmy do Restauracji Focha 42. 

Focha 42, ogródek
Zimową porą dosyć często tam jadałam, ale później na coś tam się obraziłam i zaprzestałam. Tym razem przeważyło lenistwo i miejsce do zabawy dla Potomka. Byłam bliska rezygnacji już na wstępie, kiedy to po zapytaniu kelnera ustawionego przy czymś co dla mnie wyglądało jak stolik recepcyjny, czy znajdzie się stolik dla dwóch osób, usłyszałam, że sobie mam sama stolik znaleźć bo on jest teraz zajęty (nie wiem czym – stał tam po prostu, i wydawało mi się, że jeżeli stoi, to nie wypada mi na bezczelnego włazić na jego teren – widać wypada:) Stolik jeden się na szczęście znalazł (na duże szczęście, ponieważ ogródek z racji pogody wypełniony był do ostatniego krzesełka). Potem było już lepiej. Kelnerka co prawda nie na wszystkie pytania umiała odpowiedzieć, gdyż jak sama przyznała, był to jej pierwszy wieczór pracy w tym miejscu, ale wszystko potoczyło się sprawnie i przyjemnie. Dostaliśmy szybko swoją lemoniadę z sokiem marakujowym i Potomek pognał do zabawy, a ja zajęłam się moczeniem pieczywa (bardzo dobrego – wydaje mi się, że kiedyś dopytywałam i bagietki wypiekane są na miejscu) w oliwie (całkiem znośnej).
lemoniada z marakują

Focha42, miejsce zabaw dla dzieci

chleb z oliwą

 Zamówione dania także były satysfakcjonujące. Delikatnie tylko zawahałam się przy ocenie czy ilość gnocchi (nadziewanych kozim serem, z pesto i parmezanem) za tę cenę to nie przesada, ale w czasie konsumpcji doszłam do wniosku, że pierwsze wrażenie na temat nikłości porcji to wina ogromnego talerza, na którym było ono podane ;) Kluseczek było dziesięć (10) i nasyciły mnie odpowiednio. 
gnochci z serem ozim i pesto

Potomek dostał swoją pizzę Piranię (margarita w wersji dla dzieci) i bardzo pochwalił, jak również tiramisu na deser.
Pizza Pirania

Tiramisu, tuskawka i mięta

 Ogólnie wrażenie dobre i jako, że nie pamiętam dlaczego się na tę restauracje obraziłam, obrażona już nie jestem. Nie zostanę jednak entuzjastką ogródka  - w ogóle nie lubię jeść w ogródkach restauracyjnych, a ten wybitnie odpowiedni jest dla tych, którym nie przeszkadza, kiedy tłumy dzieci biegają krzycząc im nad uchem i potrącając od czasu do czasu ich krzesło. Sama byłam z dzieckiem więc irytowałam się średnio, zupy nie jadłam więc nic nie wylądowało mi na bluzce na skutek trącania oparcia, następnym razem jednak wybiorę siedzenie we wnętrzu – nie tak znowu gorącym (sprawdziłam w drodze do toalety;) i przestrzenie pustawym w słoneczny wieczór. 

Focha 42 Ristorante, al. Ferdynanda Focha 42